To nie Henio ją założył, jednak FISE powstała w tym kręgu ludzi, którzy próbowali realizować pomysły nie czekając na inne zachęty czy pozwolenia. Dzwoniło się jednak do Jacka Kuronia albo Henia po pomoc – bo do kogo? To byli ludzie niezawodni; nie badający, czy sprawdzający zawsze pomocni. Legenda Henia była właśnie taka.

„Zaktywizował się” za głębokiej komuny sam – facet z rolniczego Biłgoraja, fizyk w Instytucie. Nikt Go nie wzywał, uruchamiał się sam. Może dlatego, wiedział jak to jest trudne, a więc umiał naturalnie współpracować, delegować zadania, organizować pracę innym, każdemu według jego potrzeb, i potrafił wymagać od każdego według jego sił; nie, nie był komunistą, to chyba się nazywa „być człowiekiem”.

Henryk łączył ludzi. O nikim bodaj nie mówił źle. Połączył z nami kilka osób; bez Niego nie powstałaby – wtedy – Agencja w Biłgoraju. Bez Niego – jak bez ręki czy nogi kulałaby Ekonomia Społeczna – sierota po Wielkiej Polityce (czy w innym kąciku – potrawy regionalne). Do legendy przeszły jego ogromne pliki papierów noszone w reklamówce albo damskiej, nylonowej siatce na zakupy. W tej kupie papieru FISE miała swój kącik, do którego trafiały materiały Rady i z którego Przewodniczący bezbłędnie wyławiał dokumenty źródłowe dotyczące omawianej sprawy. Bez niego nie powstałyby (lub powstałyby ale później bądź inaczej) TUWy (Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych).

Henryk, mimo że fizyk, brał bardzo poważne pod uwagę prawdziwy sens słów: wzajemne to dla niego znaczyło naprawdę wzajemne, czyli solidarnie. Człowiek niesamowicie nowoczesny, bez obaw przed technologią, dokładnie tak same precyzyjnie znalazł telefon do milionów znanych i nieznanych osób na kartach swoich starych zeszytów i w “cloud’zie” swojego tabletu. Bo za każdym numerem telefonu był człowiek. I dla niego to było najważniejsze.

Rada Programowa FISE